drogowskazy, Uncategorized

Koniec mówienia! zaczynamy brać się za „robotę” … Edukacyjny Zmieniacz w podróży …

I co dalej? Dalej będziemy dyskutować, analizować, rozkładać edukację na czynniki pierwsze?

NIE! Dalej to już Wiosna Edukacji! Czas na „ROBOTĘ” … już we wrześniu ruszam do szkół z konkretnymi propozycjami do wdrożenia!

37031061_2136258029718335_7498312007397933056_n

Razem ze znanym już Wam zespołem Wiosny Edukacji pracujemy właśnie nad katalogiem zmian (pomysł Marcina Polaka).

Do zespołu będą dołączać kolejne osoby, które spowodują, że Wiosna Edukacji przyniesie konkretną zmianę …

O tym co było i co przed nami …

Jestem dyrektorem publicznej szkoły w Radowie Małym. To nie jest żadna nowina, to wiedzą wszyscy!

Wszyscy też wiedzą, że nasza szkoła wdrożyła, z sukcesem, autorski program pracy nastawiony na kształtowanie kompetencji, wychowanie do przyszłości i poszukiwanie nowych rozwiązań dla edukacji.

Od wielu lat spotykam się z tysiącami nauczycieli, dyrektorów, przedstawicieli fundacji, stowarzyszeń, ośrodków doskonalenia nauczycieli, uczelni wyższych i władz. Z rodzicami i studentami ciekawymi jak „TO” działa.

Dużo ludzi odwiedza szkołę w Radowie Małym i wielu zaprasza mnie na spotkania, warsztaty, konferencje, seminaria.

Piszą o mnie i o naszej szkole gazety, media społecznościowe, dziennikarze i zwykli ludzie. Można znaleźć artykuły w min. Polityce, Zwierciadle, Kurierze Szczecińskim, ale i na portalach, takich jak np. Edunews, Juniorowo, Gazeta Wyborcza. Na YouTubie są filmiki z dobrymi praktykami naszej szkoły. Są też dziesiątki nagrań z moich  różnych wystąpień…

Od stycznia 2018r. zaczęłam wędrówkę po Polsce jako Edukacyjny Zmieniacz i spotkałam się z  … No właśnie, z kim i z czym się spotkałam?

 

Zaproszenia do spotkań płynęły z różnych stron: od fundacji i stowarzyszeń, nauczycieli i dyrektorów ośrodków szkoleniowych po uczelnie wyższe … Byłam min. w Szczecinie, Warszawie, Tarnowie, Sejnach, Białymstoku i w Bielsku Białej… oraz w wielu innych miejscach w Polsce i za granicą… I w sumie nie chodzi tu o miejscowości i o to, że zawsze były pełne sale ludzi, ale o to, kto i w jakim celu przychodził na te spotkania.

W skrócie:

  1. Skupiły one ludzi zainteresowanych wdrażaniem zmian w edukacji: nauczycieli, dyrektorów, rodziców, przedstawicieli organów prowadzących, fundacji, stowarzyszeń, wydawnictw, ośrodków doskonalenia nauczycieli, pracowników uczelni wyższych.
    2. Wszyscy poszukiwali odpowiedzi na proste i trudne pytania: Jak zachęcić/przekonać nauczycieli do zmiany? Jak wdrażać zmiany w publicznych szkołach w realiach polskiego prawa oświatowego? Jak ja, dyrektor/nauczyciel/rodzic mogę wpłynąć na pojawienie się pierwszych zmian w moim środowisku?
    3. Rozmawialiśmy o ewolucyjnym lub rewolucyjnym podejściu do zmian na konkretnych przykładach, przekonując do cierpliwej i systematycznej pracy krok po kroku, wskazując na to, co jest łatwe i co trudne.

I co dalej? Dalej będziemy dyskutować, analizować, rozkładać edukację na czynniki pierwsze?

Z tak wielu rozmów, spotkań i szkoleń, które przeprowadziłam mam pewność, że dzisiaj już nikogo NIE TRZEBA PRZEKONYWAĆ DO ZMIANY!  Dzisiaj są pytania: JAK? Jak zmieniać polską szkołę?

A zatem dalej … Dalej to już Wiosna Edukacji! Czas na konkretną „ROBOTĘ” … już we wrześniu ruszam do szkół z konkretnymi propozycjami do wdrożenia!

Razem ze znanym już Wam zespołem Wiosny Edukacji pracujemy właśnie nad katalogiem zmian (pomysł Marcina Polaka). Do zespołu będą dołączać kolejne osoby, które spowodują, że Wiosna Edukacji przyniesie konkretną zmianę …

 

 

37743841_2138270399829970_5515179676730916864_o37034668_2122773518046325_3340165013485649920_n

 

 

 

 

drogowskazy

#DaSię

Drogowskazy i historie, które uczą

Pytanie z FB – Poproszę coś o „Adasiach”, czyli o przykładach przeciwnych popularnym „nie da się”.

Priorytety, Kompetencje i Pracownie Tematyczne – odc. 2

Za każdym razem, kiedy szykowaliśmy się do kolejnej „edukacyjnej okazji” dużo rozmawialiśmy o tym, w jakim działaniu będziemy czuli się najlepiej i jakie treści możemy dzięki temu opowiedzieć. Jednak najbardziej zależało nam i zależy, żeby tego, co robimy można było doświadczyć, przeżyć. Poczuć to, co się robi i nie bać się niestandardowego myślenia. Sami siebie przekonywaliśmy, że to nie jest głupie, że to, co wymyślamy jest skuteczne i na pewno się sprawdzi!

Jednak każda taka „akcja” wymagała od nas dużego zaangażowania i czasu … Trzeba było pomyśleć co zrobić, żeby się nie narobić a mieć!

37161357_2135882916422513_3781653661143269376_n

 I wtedy właśnie wpadałam na pomysł, że trzeba zacząć budować w szkole miejsca, które będą gotowe i doposażone, które pozwolą działać nie tylko okazjonalnie ale w większej ilości czasu. Pomysł tzw. Pracowni Tematycznych zaczął się ziszczać a wraz z nim  przestrzeń edukacyjna naszej szkoły zaczęła pozwalać na systemowe rozwiązania. I tak każdy uczeń 6 godzin w tygodniu (w ramach ramowego planu nauczania i planu lekcji) ma możliwość pracy z nauczycielem, w grupach mieszanych wiekowo i indywidualnej.

Opracowałam model szkoły, w której praca w pracowniach tematycznych zorganizowana jest tak, żeby uczniowie i nauczyciele, realizując odgórnie określoną podstawę programową, pracowali też nad własnym rozwojem.

Stworzyliśmy 12 pracowni tematycznych. Łącząc ich programy i założenia dajemy uczniom możliwość wszechstronnego rozwoju.Oto niektóre z nich 🙂

drogowskazy

#DaSię

Drogowskazy i historie, które uczą

Pytanie z FB – Poproszę coś o „Adasiach”, czyli o przykładach przeciwnych popularnym „Nie da się”.

Priorytety, Kompetencje i Projektowane Okazje Edukacyjne

Szkoła to miejsce, w którym spotykają się ludzie … Nie da się odłożyć na półkę ich codziennego życia, codziennych spraw. Każdy tam wnosi kawałek siebie, czy tego chce, czy nie chce i to może/powinno stać się wyznacznikiem priorytetów, jakie będziemy wspólnie realizować.

W Radowie Małym (wiele lat temu), postawiliśmy na WYCHOWANIE i KOMPETENCJE, a później długo długo nic i  NAUKA.  Nie ukrywam, że niektórych korciło stawiać na naukę, bo w „testowaniu” wypadliśmy fatalnie! Zamiast szukać winnych zaczęliśmy się zastanawiać, na co mamy wpływ? Co możemy zrobić? Jak „wystartować” w tak trudnej sytuacji?

Pierwsze co mi przyszło do głowy to to, żeby kolejny raz „obejrzeć” nasze środowisko… Odwiedzić miejscowości, w których mieszkają nasi uczniowie, porozmawiać z mieszkańcami i znaleźć „coś”, co może pomoże nam ruszyć.  Z Waszej perspektywy to działanie może wydawać się dziwne, ale nasi uczniowie dojeżdżają do szkoły… z 19 miejscowości. Niektórzy muszą wstać o 5:45! Później jadą autobusem około 30 min i w szkole są 7:00 -7:15… Przystanki, na których czekali, w owych czasach, były z reguły zdewastowanie lub pod chmurką. Pejzaż, jaki otaczał ich domy, też nie napawał optymizmem. Opuszczone zakłady rolne, niedokończone inwestycje, straszące pozostałości po czasach „dobrobytu”. Wiedzieć o tym, że tak jest, a zobaczyć to na własne oczy to WIELKA różnica! Wtedy też umilkły nasze dyskusje typu NIC nie możemy zrobić, bo środowisko, bo rodzice, bo bezrobocie … Wszyscy zaczęliśmy się zastanawiać, CO możemy zrobić … bo to, że „coś” powinniśmy było dla nas oczywiste.

Wyzwaniem stało się to, żeby pokazać dzieciom i całej społeczności, że mamy wpływ na nasze życie i na to, co się wokół nas dzieje. Celem, żeby uwierzyli, że nieważne jest to, z jakiego miejsca pochodzimy, gdzie mieszkamy – ważne jest to, jak myślimy i co robimy oraz jak się w to angażujemy.

W tym momencie „budowanie szkoły” rozpoczęło się od nowa. Zaczęliśmy szukać wspólnej idei … takiej, która będzie adekwatna do potrzeb i sytuacji. Pomyśleliśmy, że szkoła powinna stać się kawałkiem innego, lepszego świata, w którym dzieciaki będą czuły się bezpiecznie i dobrze. A może nawet stanie się punktem odniesienia dla ich aspiracji życiowych. Wiedzieliśmy, że wszystko, co będziemy robić, powinno wzbudzać pozytywne emocje i zachęcać do działania. Od początku POSTAWILIŚMY NA KSZTAŁTOWANIE KOMPETENCJI, z nadzieją, że to właśnie one pozwolą na radzenie sobie w dalszych etapach życia.

Zaczęliśmy organizować Projektowane Okazje Edukacyjne. Jak się później okazało to był dobry poligon dla uczniów i nauczycieli. Każda projektowana okazja była pomyślana tak, żeby włączyć w nią jak największą ilość osób ze społeczności szkolnej, ale też zaprosić do współpracy różne osoby z zewnątrz.

W 2002 r. zrealizowaliśmy pierwsze POE pt. „Teatr – miejsce prawdziwe”. Dla dyrektora i nauczycieli zadania zaczęły się dużo wcześniej … trzeba było zebrać potrzebne materiały, przegadać, co i dlaczego będziemy robili, a później zaaranżować przestrzeń. Przygotowania trwały około trzech miesięcy. Jakie to były wspaniałe trzy miesiące… Po pierwsze mieliśmy wspólny PLAN! Po drugie nie zastanawialiśmy się nad tym, dlaczego jest tak źle, tylko rozmawialiśmy o czymś, co było naszym WSPÓLNYM DZIAŁANIEM. Po trzecie KAŻDY w tym działaniu BYŁ POTRZEBNY! A efekt?! Efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania.

DSC01017

Zaprezentuję refleksję jednej z naszych nauczycielek, która napisała tak „Wreszcie zaczęło się na dobre. Od rana w poniedziałek na dzieciaki czekała niespodzianka – szkolne korytarze wyglądały zupełnie inaczej, bardziej uroczyście i tajemniczo. Ciekawość wszystkich już od progu wzbudzały najprawdziwsze stroje teatralne, a radość wywoływały nauczycielki przebrane w tajemnicze postacie. Wszystkim świeciły się oczy na widok takiego wystroju. Atmosfera tajemniczości oraz nutka niepokoju wisiały w powietrzu. Dzieci z ogromną ciekawością czekały na przebieg wydarzeń”. A inna napisała: „Tego ranka na korytarzach szkolnych panowała wyjątkowa cisza!!! Uczniowie zachowywali się tak, jakby byli zaczarowani. Największą ciekawość a zarazem niepokój wzbudzał dziwny człowiek kręcący się po korytarzach“.

Dwa dni warunków wyjściowych a później zadania warsztatowe, które zostały wplecione w codzienne zajęcia szkolne pozwoliły, w ramach lekcji, realizować temat teatru, przyglądając mu się z różnych punktów widzenia. Wyszukanie punktów wspólnych między naszym działaniem a realizacją podstaw programowych wcale nie było trudne, a dzieciaki? Dzieciaki chętnie dawały się „wciągnąć” w lekcje fizyki czy lekcję języka polskiego, związane z tym, co wcześniej przeżyły. Temat teatru skończył się 21 marca 2003 r. i chwilę po wszyscy pytali, co dalej? Jaki temat działań bierzemy na tapetę?

Było ich dużo „Czarodziejskie trzewiczki”, „Wiaderko śmieci”, „Dzieci Wszechświata”,„O czym opowiadają tłuste plamy?”„Historia ostatniego już drzewa”, „W chacie zielarza”, „Opowieść o chlebie”, „Teraz walizka jest moim światem…”,„Tu jest nasze miejsce”, „Wakacje pachnące ziołami”, „Od ziarenka do bochenka”, „Sport dla wszystkich” i inne. Ale nie w ilości tkwi tajemnica, tylko w tym, co to nam dało. A dało duuuuużooooooo … Wymienię kilka korzyści: nauczyciele pracowali nad mistrzostwem osobistym, wzbogacając warsztat pracy o nowe metody i sposoby organizacji „lekcji”; nauczyli się działać w grupie i uzupełniać się, co spowodowało, że realizowaliśmy działania, którym nie podołałby jeden człowiek; każdy czerpał zadowolenie z możliwości wywierania wpływu na innych, uczestniczenia w zespołowym podejmowaniu decyzji, a więc w takim, które uwzględnia różne punkty widzenia. Szkoła zyskała niepowtarzalny „klimat”, ponieważ „obrosła” w opowieści o przeżytych przez nas edukacyjnych podróżach. Uczniowie zaś nabrali wiatru w skrzydła … zaczęli się angażować, mieć swoje pomysły i potrzebę działania! I o to nam chodziło!

PS.: Jednak nie będę „ściemniać”! Wymagało to od nas sporego zaangażowania i czasu … Ale i na to znalazło się rozwiązanie, ale o tym w następnym odcinku 😉

nauczyciel w kilku obrazach

Nauczyciel w kilku obrazach

O wychowującym.

Dlaczego zawód nauczyciela – wychowawcy jest taki ważny ? (pytanie z FB).

W wielu miejscach słyszymy o tym, że szkoła w obecnym kształcie już nie do końca spełnia swoją rolę. Choć nikt nie wie jaka powinna ona DZISIAJ być to na pewno wielu wie, że trzeba na nowo określić jej rolę…

Warto uświadomić sobie, że SZKOŁA TO LUDZIE  a reszta to tylko dodatek.

IMG_1824

To co robimy MY NAUCZYCIELE i nasi UCZNIOWIE powinno tworzyć PRZESTRZEŃ do bycia sobą, doświadczeń, rozwoju i relacji. Tak być powinno, choć szkoła nam się z niczym takim (na pewno w pierwszej myśli) nie kojarzy. Twierdzę jednak, że im wcześniej to zrozumiemy tym łatwiej będzie nam BUDOWAĆ SZKOŁĘ JUTRA.

Dzisiaj najbardziej pilną sprawą jest zadbanie o dobrostan dzieci i ich otoczenia. W dynamicznie rozwijającym się świecie nikt dla nikogo nie ma czasu, a poprzeczka jaką sobie i naszym dzieciom stawiamy, wisi już bardzo bardzo wysoko. Zabiegani, ale i bardzo zatroskani o swoje dzieci rodzice, już od momentu ich urodzenia myślą o tym jak „zabezpieczyć” je na przyszłość. Kupują jak najbardziej edukacyjne zabawki, szukają najlepszego w okolicy przedszkola…najlepszej szkoły i najbardziej rozwijających zajęć dodatkowych… Od rana do nocy „rozwijamy” talenty dzieci, „pakujemy” je wiedzą  a wieczorem … wieczorem jeszcze odrabiamy lekcje … Można by oczekiwać, że efekt będzie piorunujący! Dzieci zadowolone i uśmiechnięte z radością przystępujące do kolejnych zadań.

A jakie są tego wszystkiego efekty?

Jednoznacznie powiedzieć tego nie można, ale fakt jest taki, że do przedszkoli i szkół trafia coraz więcej dzieci z problemami. Nauczyciele, nawet ci z krótkim stażem, mówią, że od momentu ich przyjścia do pracy coś się zmieniło. Uczniów, którzy mają  najróżniejsze kłopoty emocjonalne, jest coraz więcej. Do przedszkoli i szkół przychodzi coraz więcej dzieci, które nie radzą sobie psychicznie. Potwierdzają to dane ministerstwa edukacji: w 2016 r. dzieci z różnymi dysfunkcjami (od problemów psychicznych, przez niedosłuch czy niewidzenie, po zespół Aspergera i autyzm) trafiło do przedszkoli 25,5 tys., rok wcześniej było ich 21,3 tys. , a sześć lat temu ponad trzy razy mniej – 7,7 tys. Wielu uczniów nie ma orzeczeń z poradni psychologiczno-pedagogicznych, ale i tak wszyscy wiedzą, że potrzebują oni wsparcia. Nie odnajdują się w klasie, są agresywni albo nieśmiali. Często zdarza się tak, że jest ich nawet po czterech w jednej klasie. (Informacje na podstawie artykułu serwis.gazetaprawna.pl 23grudnia 2017r. – polecam przeczytanie całego artykułu „Masz potępić własne dziecko. Nauczyciele nie dają sobie rady rodzice biorą sprawy w swoje ręce)

Wszystko z troski o JUTRO, często z zapomnieniem, że jutra nie będzie bez dziś.

Nauczyciele nie mają wpływu na to co dzieje się w życiu dziecka przed ich przyjściem do przedszkola/szkoły. Nie mają wpływu na to, że świat pędzi i często nie może się zatrzymać. Mogą GŁOŚNO mówić i protestować z nadzieją, że ich głos ktoś usłyszy. Mają jednak wpływ na to co każdego dnia robią z dziećmi/uczniami w szkole.

Dziś potrzebujemy szkoły, która zwraca uwagę na małe rzeczy. Na to co robimy z uczniami każdego dnia, pamiętając, że MAŁE rzeczy będą wpływały na to jak uczeń będzie postrzegała siebie.

Dziś potrzebujemy nauczycieli-wychowawców, którzy potrafią się zatrzymać. Nie pędzą dalej wiedząc, że pod ich opieką są uczniowie, którzy potrzebują więcej czasu, potrzebują ZROZUMIENIA i AKCEPTACJI.

Za Jenny Gillett powiem, że „Każdy nauczyciel powinien zrozumieć, że uczymy KOGOŚ/dziecko/człowieka a nie treści …” Pamiętajmy również, że MAŁE rzeczy, które robimy każdego dnia składają się na to jak uczeń postrzega siebie… Rozwijajmy ich „siłę ducha”, która koncentruje się na sile podnoszenia się po porażce…

Nauczyciel – wychowawca … WYCHOWAWCA – nauczyciel:

  • dba o to, żeby „karmić” ucznia pozytywną informacją zwrotną,
  • stwarzać sytuacje, w których może mieć wybór i ponosić odpowiedzialność za to co robi,
  • wspierać go w działaniu,
  • kierować procesami uczenia się poprzez angażowanie emocji,
  • sprawiać, żeby nauka była całościowa i powiązana z wiedzą życiową,
  • pozwalać mu uczyć się uczyć, wierząc, że umiejętność uczenia się będzie ważna przez całe życie!

Trzeba pamiętać, że uczenie i nauczanie nie dzieje się tylko w szkole!!! ale i w życiu. Małe rzeczy, które robimy w szkołach mogą znacząco wzmocnić to co myślą o sobie uczniowie. Może to jest najważniejsze dla ich całego życia …

Pewnie o tym co napisałam wiedzą wszyscy … a nawet to robią. Chodzi jednak o to, żeby sobie bardziej UŚWIADOMIĆ i poświęcić temu więcej czas

Ps. MAŁE RZECZY to np. czas na wspólne działanie, robienie czegoś po nic …, na gotowanie, majsterkowanie, radość tworzenia i świętowania sukcesu… to możliwość poznawania siebie i innych. 💙💙💙💙💙

moje definicje

Zmiana

Krok czwarty

IMG-1516092952836-V

DOBRY PLAN

Gdzieś w internecie wyczytałam, że każde marzenie może stać się planem działania, jeśli tylko określimy termin jego realizacji. Z własnego doświadczenia wiem, że marzenia się spełniają, jeśli tylko wiemy, czego chcemy … to tylko kwestia czasu i dobrego planu… A zatem …

Kiedy już wiemy, jaki problem lub obszar zamierzamy zmienić, na co mamy wpływ i po co chcemy to zrobić, to zostało nam opracowanie dobrego planu.

Sprawa wydaje się łatwa, bo każdy z nas dobrze wie, jak planować … Wiemy to z życia i różnych szkoleń…Wiemy też, co jest podstawą opracowania dobrego planu. To nad czym tu jeszcze myśleć?

Z doświadczenia wiem, że czeka nas tutaj trochę „pułapek”. Żeby ich uniknąć:

  1. Zadbajmy o to, żeby cel naszego działania był nie tylko jasno określony, ale również tak samo rozumiany!
  2. Aby każdy poczuł, że jego wykonanie jest zależne od niego/was… To bardzo ważne i motywujące do działania!
  3. Aby realizacja poszczególnych etapów planu nie trwała zbyt długo i obciążała nadmiernie niektórych członków zespołu… (Często bywa tak, że mamy zespół … tylko pracą zajmuje się przewodniczący, bo inni nie mają czasu/chęci/chciejstwa).
  4. To, co macie zrobić, uzgadniajcie wspólnie, jednak to, jak to zrobić, oddawajcie w ręce poszczególnym realizatorom.
  5. Nie musicie robić wszystkiego od zaraz! Można ustalić priorytety i koniecznie trzeba dać sobie czas! Nawet jeśli coś powinno zacząć się np. 10 września a wy zaczynienie np. 10 października to uwierzcie, że świat się nie zawali… Nie miejcie poczucia winy i nie obwiniajcie się wzajemnie. Czasem danie sobie czasu i spokoju w działaniu w konsekwencji przełoży się na szybsze i lepsze doprowadzenie sprawy do końca.
  6. Pamiętajcie PLAN można modyfikować, ulepszać i zmieniać, byle by zawsze prowadził nas do założonego celu.

Ważne!

Bez pośpiechu, w dobrej atmosferze zrealizujecie każdy Wasz plan i nic nie będzie wstanie Wam przeszkodzić!

 

 

 

Angażujący dyrektor

Wypalenie zawodowe

Czy istnieje wypalenie zawodowe?

Parę dni temu zaprosiłam czytelników mojego FB do stawiania mi pytań lub wskazywania tematów, które są dla Was interesujące… Kilka się pojawiało więc będę na nie odpowiadała…

Pytanie: Jak się pani chroni przed wypaleniem?

To dobre pytanie i właściwie nikt wcześniej mi go nie zadał. Mało tego, sama sobie też go nigdy nie zadawałam… Czy to oznacza, że wypalenie mnie nie dotyczy? Czy może nigdy nie czułam się wypalona? Czy w pędzie dnia codziennego nie mam czasu na myślenie o tym?

W sumie to nie wiem jak to robię, ale radzę sobie z emocjami, stresem i problemami wyjątkowo dobrze. Mam dużą sprawność akceptowania siebie i innych oraz „nierozdrabniania się na drobne”. To najkrótsza odpowiedź na wszystkie WYPALAJĄCE sytuacje życiowe, w tym również i zawodowe.

IMG_1750

Gdybym, na podstawie swojego zawodowego życia (35 lat), mogła coś poradzić to:

  1. Organizujmy swoją pracę z myślą o sobie. Nie bójmy się robić czegoś tak, żeby nam było z tym dobrze i wygodnie. Kiedy zaczęłam pracę w szkole szybko zorientowałam się, że jeśli „czegoś” nie zrobię to zwariuję, albo będę musiała się zwolnić. Wtedy przestałam korzystać z tzw. materiałów metodycznych i zaczęłam prowadzić lekcje wg własnego pomysłu … tak jak czuję… Jako uczennica, studentka dużo „wędrowałam”. W klasie szkolnej, jako nauczyciel dusiłam się bardzo … dzwonek, lekcja, dzwonek, lekcja … Wymyśliłam program, który pozwalał mi razem z uczniami często wychodzić z klasy! Nie myślałam wtedy o uczniach… bardziej o sobie! Kiedy poczułam w tym trochę „wolności” zorientowałam się, że te regularne wyjścia podobają się również moim uczniom. Pomyślałam wtedy, że to świetny pomysł, który wcale nie przeszkadza w edukacji. Mało tego, zaczęłam myśleć jak wykorzystać to co działo się podczas wyjść w teren, w naszej klasie. Próbowałam, doświadczałam i nie wiedząc o tym budowałam pierwszy swój autorski program i pierwszą pracownię tematyczną. Wbrew wszystkiemu, bo to była końcówka lat osiemdziesiątych i nie wolno było bez specjalnej zgody robić sobie innowacji czy jakiś innych „fiki miki” odkryłam „coś” z czego czerpię całe swoje zawodowe życie.
  2. Pracujmy z PASJĄ. Każdy z nas ma swoje własne zainteresowania np. podróże, wędkowanie, majsterkowanie… KAŻDY. Każdy może o nich opowiadać godzinami, Dzięki nim rozwija swoje talenty, kompetencje i z czasem staje się ekspertem. Czemu nie zrobić tak, żeby swoje pasje i zainteresowania rozwijać również w pracy/szkole? Czemu nie przychodzi nam do głowy, że jak będziemy mogli robić to w czym jesteśmy ekspertami to nasza praca nigdy nie będzie nas męczyć…? Dyrektorem szkoły zostałam po to, żeby „zbudować” szkołę według autorskiego pomysłu. Moją PASJĄ jest wizjonerstwo … budowanie autorskich rozwiązań w edukacji, wdrażanie w życie marzeń, łamanie schematów, aranżowanie przestrzeni i praca z ludźmi. Jako dyrektor zadbałam o to, żeby LUDZIE/NAUCZYCIELE mogli mieć w pracy przestrzeń do realizacji swoich pasji. Pewnie myślicie teraz, że to niemożliwe … Odpowiadam MOŻLIWE!  ale nie o tym dzisiaj piszę …
  3. Nie dostosowujmy swojego życia do rozporządzeń, przepisów, biurokracji. Zawsze można zrobić to co się chce zrobić, a później dostosować do swoich działań istniejące prawo i okoliczności. Od 1986r. pracuję w tzw. PRACOWNIACH TEMATYCZNYCH… najpierw jako nauczycielka później jako dyrektorka … Prawo oświatowe zmieniało się już kilka razy … Zawsze dało się je dostosować do tego co robiłam, robię i będę robić! (Rety! Już słyszę jak mówicie: ale mądra … bo bo bo …my nie możemy! …mamy problem bo bo bo).
  4. Nie rozdrabniajmy się na drobne! Codziennie, w życiu zawodowym i osobistym, spotykamy się z wieloma absurdami lub rzeczami, z którymi się nie zgadzamy. One były, są i będą bez względu na to co o nich myślimy. Nigdy nie nakręcam się sprawami na które nie mam wpływu. Jeśli nie mam wpływu np. na to ile lat dzieci mają chodzić do szkoły lub jaka jest podstawa programowa, to nie roztrząsam i nie nakręcam się tym (chodź mam na ten temat swoje zdania i nie zawsze zgodne z rzeczywistością). Mam natomiast wpływ np. na to jak ten czas pobytu dziecka w szkole wypełnić. Jak spowodować, żeby  rozwijało się ono na miarę swoich możliwości.  Robię zatem w tej sprawie wszystko! Np. priorytety pracy szkoły ustawiam wg następującej kolejności: KOMPETENCJE, WYCHOWANIE, DYDAKTYKA. Uczę się jak kierować procesami uczenia się, a nie nauczać. Jestem czujna i poszukuję nowych rozwiązań dla siebie, ucznia i szkoły.
  5. Bądźmy POZYTYWNI! Kiedy spotykam się z ludźmi, którzy we wszystkim widzą problemy, to zawsze mam ochotę „uciekać” … Myślę o sobie i ludziach pozytywnie. Codziennie rano się budzę i cieszę się z tego, że mam gdzie iść, że będę wśród ludzi oraz że mogę wpływać na siebie i to co mnie otacza. Uśmiecham się, a w trudnych chwilach zastawiam się dlaczego to się stało? Czego mam/mogę się teraz nauczyć? Jakie są pozytywy tej sytuacji bo … bo zawsze są negatywy i pozytywy! ZAWSZE!

W sumie to nie wiem czy odpowiedziałam na Pani pytanie! Jednak to co napisałam znam z autopsji i wiem, że pomaga mi to żyć.

moje definicje

Zmiana

Zmiana … hmmmm (cd.)

Krok trzeci

DGfzJgbVQQWt4I6t89+%cQ

Kiedy zdecydujesz jaki problem lub obszar chcesz zmienić to koniecznie zastanów się i odpowiedz na pytanie: PO CO CHCESZ/MUSISZ TO ZMIENIAĆ?

Odpowiedzenie sobie na pytanie PO CO CHCĘ/MUSZĘ coś zmieniać często staje się kluczowym momentem w generowaniu pomysłów lub w układaniu doskonałego PLANU DZIAŁANIA.

Nie bójmy się poświęcić temu momentowi duuuuużo czasu. Nie bójmy się głośnego powiedzenia sobie/innym najbardziej skrytej/odważnej/dziwnej prawdy o tym co „mieszka” w naszej głowie. Nie bójmy się, że ktoś nas nie zrozumie … ma do tego prawo! Nie bójmy się, że nie znajdą się osoby, które będą chciały nas wysłuchać … nie muszą! Nie bójmy się, że nie znajdą się osoby, które nie będą chciały z nami działać … nie muszą/nie mogą/nie czują! I tyle…

W kroku trzecim, ważnym aspektem są również MOTYWY jakie popychają nas do działania/zmiany. Mogą wynikać z:

  1. WEWNĘTRZNEJ POTRZEBY.
  2. NIEPOKOJU, KTÓRY PROWOKUJE DO DZIAŁANIA.
  3. MODY I CHĘCI PRÓBOWANIA.
  4. ZMIANY SZYLDU DLA ŚWIĘTEGO SPOKOJU.

Gdyby tak pomyśleć, że np. chcemy zmiany w szkole PO TO, ŻEBY ŻADNE DZIECKO NIE ZOSTAŁO Z PROBLEMEM to wtedy, w zależności od motywów, podejmiemy różne działania…

ZMIANA SZYLDU DLA ŚWIĘTEGO SPOKOJU  np. Stworzymy nową misję, wizję i super plan wychowawczy i już … !?

MODA I CHĘĆ PRÓBOWANIA np. Zrobimy tak jak w …! Popróbujemy i zobaczymy! Jak się nie uda to znajdziemy „coś” innego … a gdy na horyzoncie pojawią się nowe rozwiązania to też popróbujemy …

NIEPOKÓJ, KTÓRY PROWOKUJE DO DZIAŁANIA np. wzmocnimy swoje kompetencje, żeby rozwiązywać pojawiające się problemy… Wyznaczymy odpowiedzenie osoby do działania, a może nawet zespoły …

WEWNĘTRZNA POTRZEBA np. zbudujemy środowisko pracujące na relacjach, wartościach i przestrzeni do rozwijania się. Zadbamy o zrozumienie i akceptację oraz radość z tego, że jesteśmy i inni też są. Będziemy uczyć siebie i uczniów radzenia sobie z problemami oraz różnych sposobów ich rozwiązania. Wyznaczymy osobę lub zespół do lepszego wspierania naszych działań. Zastanowimy się, jak sprawdzone już rozwiązania mądrze zastosować u nas lub skorzystać ze wsparcia przy modelowaniu własnych rozwiązań. Jeśli będzie potrzeba to stworzymy nową misję i wizję naszego rozwoju. Dostosujemy dokumenty i wdrożymy NASZĄ ZMIANĘ w życie.

Ps. Może zmiana w szkole PO TO, ŻEBY ŻADNE DZIECKO NIE ZOSTAŁO Z PROBLEMEM stanie się Waszą wewnętrzną potrzebą lub niepokojem i modą, która opanuje Polskie szkoły już od 3 września 2018r. ? Samotnie lub z zespołem rozpoczniemy budować szkołę dla której ważne będzie jutro i TU i TERAZ?

drogowskazy

#wiosnaedukacji

Drogowskazy i historie, które uczą

O tym, że nie bez znaczenia jest to, kogo spotykamy na swojej drodze, wiem na pewno!

Całe moje zawodowe życie  usłane jest spotkaniami z ludźmi. Spotkaniami przesiąkniętymi codziennością i drobnymi sprawami. Oraz spotkaniami, które okazują się kluczowe, choć czasem o tym nie wiemy, i decydują o naszych WIELKICH SPRAWACH.

Które z nich są ważniejsze? Nie wiem… Mam jednak poczucie, że wszystkie są ważne i  mogą nas uczyć lub zmieniać nasze życie …  Nie martwcie się! Nie opiszę wszystkich takich WAŻNYCH spotkań, bo … bo kto wytrzymałby do końca 😉 Skupię się na kilku spotkaniach związanych z ruchem Ashoka Changemaker Schools i ich efektach oraz na jeszcze jednym, ale jakże ważnym spotkaniu!

W marcu 2016r. nasza szkoła, razem z pięcioma innymi szkołami z Polski, stała się Szkołą z Mocą i została włączona do globalnej sieci Ashoka Changemaker Schools. Można było się spodziewać eksplozji inspiracji i wspólnego działania. Jednak na początku niekoniecznie była chemia między nami …Ale uspakajam!  To wydarzenie odbiło i będzie odbijało piętno na moim zawodowym życiu 🙂 POZYTYWNIE

Historia spotkań

SZKOŁY Z MOCĄ – 31 marca 2016r. – konferencja edukacyjna organizowana przez Ashokę. Na niej, razem ze szkołą NO BELL z Konstancina, poprowadziliśmy EDUcamp: Jak rozwijać INNOWACYJNOŚĆ. Moment startowy był trudny, ale szybko okazało się, że jesteśmy „jedną drużyną” i DALIŚMY RADĘ,  a nawet mogliśmy sobie wzajemnie pogratulować. UFFFF…

SZKOŁA Z MOCĄ – 1-3 czerwca 2016r. – pierwsze spotkanie polskich Szkół z Mocą w Radowie Małym. W dobrej atmosferze, choć nie zawsze łatwo, ustaliliśmy wspólne działania i ewentualne możliwości … np. uruchomienie na FB przestrzeni dla nas … wspólne działanie uczniów „Radość Zmian” i uczestnictwo w spotkaniach, które organizowała Ashoka w Niemczech, a później w Irlandii. Jeśli chodzi o chemię to … to nawiązały się na tym spotkaniu sympatie i pierwsze przyjaźnie 🙂

SZKOŁY Z MOCĄ – 3-5 czerwca 2017r. – drugie spotkanie Szkół z mocą w Przyłękowie. Tu nawiązują się kolejne PRZYJAŹNIE. Razem z Oktawią Gorzeńską i Martyną Rubinowską zaczynamy rozmawiać o tym, co można by zrobić dla innych szkół. Jak wesprzeć chętnych w ich pracy? Ewa Kaliszuk chętnie chce dołączyć do grona ZMIENIACZY !!!

SZKOŁY Z MOCĄ – październik 2017r. (dnia nie pamiętam) – spotykamy się nieformalnie w Gdyni… i zaczynam spisywać na papierze swoje MYŚLI, POTRZEBY, MARZENIA.

Jedno ważne spotkanie …WARSZAWA 22 marca 2018r. – konferencja FELICYTOLOGIA W PRAKTYCE SZKOLNEJ. O NOWOCZESNYCH METODACH W EDUKACJI. Wielu inspirujących ludzi 🙂

Dla mnie MEGA ważne spotkanie i … i wykład/spotkanie  z dr Antonellą Verdiani, Włoszką pracującą od wielu lat we Francji (współpracownik UNESCO, konsultant Komisji Europejskiej, autorka koncepcji “Educating to Joy”, która jest podstawą jej wielu warsztatów oraz książek). Podczas swojego wystąpienia mówiła o Radości w szkole i wspomniała o ruchu, jaki zainicjowała we Francji, o Wiośnie Oświaty.  Szczerze powiem, że niewiele zapamiętałam szczegółów i konkretów nie przytoczę, ale … ale słowo WIOSNA wydało mi się bardzo inspirujące i zachęciło do działania 🙂 Wyjeżdżając z tej konferencji powiedziałam do dr Antonelli Verdiani: „W Polsce też będzie wiosna w edukacji” !!!

SZKOŁY Z MOCĄ – 11- 13 czerwca 2018r. – trzecie spotkanie Szkół z Mocą w Gdyni. Dużo chemii i MOCY do działania. Razem z Oktawią Górzeńską, Ewą Kaliszuk i Martyną Rubinowską rozmawiamy o Wiośnie w Edukacji i o tym, jak zaprosić szkoły do działania … Martyna, przygotowując baner z Ashokowymi ludzikami, przypadkowo „robi” WIOSNĘ EDUKACJI … chce poprawić a my wszystkie krzyczymy NIE! Martyna NIE! Tak jest dobrze WIOSNA EDUKACJI… Oktawia szykuje formularz zgłoszeniowy i zaczynamy działać! Wtedy też na naszych FB pokazują się pierwsze informacje i zaproszenia do współpracy. Dostajemy również bardzo dużo informacji zwrotnych, pytań i próśb o to, żeby „zabrać ze sobą” indywidualnych nauczycieli, którzy chcą działać, ale nie zawsze są rozumiani w swoim środowisku.

Jeszcze w połowie czerwca prof. Lech Mankiewicz proponuje: „zróbmy wspólny hashtag do wszystkich ciekawych i wyjątkowych wydarzeń edukacyjnych #wiosnaedukacji”  i 29 czerwca 2018r., na wyjątkowym spotkaniu – Inspir@cje 2018 –  zachęca wyjątkowych ludzi – nauczycieli, dyrektorów i wszystkich sojuszników edukacji  do używania tego właśnie hashtagu  #wiosnaedukacji … Super 🙂

Na tych samych Inspir@cjach dołącza do naszego zespołu wspaniała kobieta Agata Baj – MYŚLOGRAFKA i zapada decyzja o kolejnym spotkaniu… w Radowie Małym.

Na tych samych Inspiracj@cjach  ogłaszam nauczycielom, że w lipcu będziemy zapraszać do projektu INDYWIDUALNYCH nauczycieli.

#wiosnaedukacji – spotkanie 13-14 lipca 2018r. w Radowie Małym. Tu rodzi się pomysł na nowy model edukacji QZ 5xP. Tu Oktawia tworzy kolejny formularz zgłoszeniowy … tym razem dla indywidualnych nauczycieli. Tu ostatecznie, po burzliwych dyskusjach, myślograficznym  podejściu do rzeczywistości Agaty Baj, refleksyjnych pytaniach Ewy Kaliszuk i wsparciu towarzyszącej nam zaocznie Martyny Rubinowskiej, dochodzimy do wspólnego planu działania na przyszłość.

 

15 lipca skończyły się zgłoszenia szkół … kilkadziesiąt szkół z całej Polski zgłosiło chęć współpracy i podjęcia, często niełatwej, drogi QZ – Ku Zmianom.

Trwa zgłaszanie się indywidualnych nauczycieli do naszego wspólnego projektu!

Przyszłość

Wspólne działanie na rzecz powstania PRZESTRZENI DO ZMIAN … przyjaznej i bezpiecznej przestrzeni …To czas wspólnego budowania POLSKIEGO MODELU EDUKACJI.

To czas pracy, spotkań i dyskusji, które wzmocnią nas w działaniu! Czego sobie i Wszystkim nam życzę!

W imieniu zespołu Wiosny Edukacji:

Ewa Radanowicz, Oktawia Gorzeńska, Ewa Kaliszuk, Agata Baj, Martyna Rubinowska

 

o mnie, Uncategorized

o mnie

Jestem MARZYCIELKĄ i wierzę w to, że marzenia się spełniają. Wierzę też w to, że człowiek, który spełnia swoje marzenia jest szczęśliwy i ma MOC … MOC zmieniania świata.

Mam MOC i nigdy nie  waham się jej używać! Dlatego to co robię – praca z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi przepełniona jest dawaniem ludziom poczucia sprawstwa, inspiracji i wsparcia podczas realizacji ich własnych marzeń.

 Wiem jak zbudować szkołę, która ma i daje moc. Jak uczynić by codzienność stała się miejscem spełniania pasji, pozwalała poznawać siebie i dawała przepustkę  do przyszłości.

Wspieram szkoły w budowaniu wizji rozwoju oraz nauczycieli w poszukiwaniu pedagogicznej tożsamości.

Wszystko co robię udowadnia, że szkoła, nauczyciele, uczniowie są wyjątkowi i powinni otrzymywać wszystko co wyjątkowe. Jednak największym moim marzeniem jest, żeby w szkole było normalnie … bez pośpiechu, ciekawie, skutecznie i zawsze ze zrozumieniem.

Marzenia były, są i będą siłą, którą mogę Wam przekazać! Siłą, która wprowadzi Was w świat nowoczesnej edukacji!

moje definicje, Uncategorized

Zmiana

DSC_0128Zmiana … hmmmm (cd.)

W kroku drugim proponowałam, żebyśmy nie rozwiązywali problemów, na które nie mamy wpływu… to ważne, szczególnie dla nas samych. Kiedy zabieramy się za sprawy, na które nie mamy wpływu, już na wstępie jesteśmy na przegranej pozycji. To niby takie oczywiste, ale często (świadomie bądź nie) zabieramy się za takie rzeczy. Pisałam również, że zadziałanie w drobnej części sprawy może spowodować, że problem nie zniknie, ale okaże się mniej poważny lub znacząco złagodzimy jego skutki.

Dlaczego tak uważam? W swojej pracy miałam już kilka/wiele takich sytuacji. Jednak najbardziej o słuszności takiego myślenia i podejścia do sprawy przekonała mnie sytuacja dotycząca spraw wychowawczych naszej szkoły…

Otóż w październiku 2010r. nasi nauczyciele zgłosili mi problem dotyczący zachowania uczniów w szkole. Powiedzieli, że coś złego zaczyna dziać się z zachowaniem uczniów na lekcjach, że coraz trudniej jest je zacząć i, że problem dotyczy coraz to młodszych dzieci. Powiedzieli, że póki co radzą sobie, ale mają świadomość, że jak nie zadziałamy, to może być źle! A tego by nie chcieli. Poprosili, żebym pomyślała jak można temu zapobiec i … i długo nad tym myślałam… Tak czy owak na początku 2011r. zabraliśmy się za budowanie Szkolnego Sytemu Wsparcia dla uczniów, nauczycieli i rodziców (nie będę go teraz opisywała…pewnie zrobię to przy innej okazji) co wcale nie było łatwe! Mieliśmy przekonanie, że cokolwiek zrobimy to i tak problem zostanie, bo przecież niegrzeczne i rozbrykane dzieci były, są i będą. Do tego jeszcze te współczesne czasy, roszczeniowe środowisko i MY Nauczyciele na przegranej pozycji bez zrozumienia całego świata. Zaproponowałam wtedy, że na pewno możemy zrobić tak, żeby w trudnych sytuacjach „wyprowadzać” problem poza klasę i mieć „kogoś” kto go przejmie aby nauczyciel mógł dalej spokojnie prowadzić lekcje. Wtedy powstał nasz punkt SSW, którego celem miało być tylko albo aż „pozbywanie” się rozwiązywania problemów wychowawczych w czasie lekcji. Wszyscy cieszyliśmy się, że kłopotliwi uczniowie już nie są kłopotliwi dla reszty klasy. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą, bo przecież to, co zamierzaliśmy STAŁO SIĘ i mogliśmy OGŁOSIĆ SUKCES. Przecież o to nam chodziło :)…

Kiedy zrobiliśmy to, na co mieliśmy wpływ, szybko okazało się, że to, co zrobiliśmy ma większy sens i pokazało NOWĄ PERSPEKTYWĘ PROBLEMU. Do tej pory widzieliśmy tylko problem nauczyciela, klasy, szkoły i złych dzieciaków, które nie chcą z nami współpracować! Jednak PROBLEM TU I TERAZ okazał się dużo bardziej złożony. Okazało się, że uczniowie, którzy przeszkadzali, nie pozwalali rozpoczynać lekcji itp. często nie robili tego, bo np. nas nie lubią lub chcą pokazać się ze złej strony! Szybko zorientowaliśmy się, że oni potrzebują, żeby ktoś miał dla nich czas! żeby ktoś ich wysłuchał i nie oceniał! żeby ktoś pomógł im uporać się z samym sobą, z ich problemami/troskami, żeby ktoś zauważył w nich CZŁOWIEKA wołającego o pomoc!

Z perspektywy czasu …

Z drobnej sprawy zrobiliśmy WIELKĄ RZECZ. Uczniowie, rodzice i nauczyciele mają miejsce, gdzie mogą przyjść po pomoc w rozwiązaniu problemu. Sprawy wychowawcze w szkole nabrały nowych rumieńców, bo zyskały miejsce, w którym uczniowie uczą się, jak rozwiązywać problemy. Dowiadują się, że nie są sami i kształtują swoje kompetencje społeczne.

Udało nam się dlatego, że nie braliśmy się za rzeczy, na które nie mamy wpływu. Nie pracowaliśmy nad tym, jak zmieniać lub karać niegrzecznych uczniów, jak pokazywać im w czym są źli. Skupiliśmy się nad tym, żeby trudne sprawy rozwiązywać w „komfortowych warunkach” i żeby pomagać młody ludziom NAPRAWIAĆ to, co im nie wyszyło. W niedługim czasie okazało się również, że nasi uczniowie zaczęli spostrzegać to, że nie ma sytuacji bez wyjścia i że MAJĄ WPŁYW na siebie i swoje zachowanie.